Tonący brzytwy się chwyta, czyli jak połączyć studia z pracą?

Jeszcze kilka lat temu niewiele studentów zdecydowałoby się na dorabianie sobie w wolnych chwilach; prawdopodobnie jednym z najczęstszych powodów była chęć zarobienia na własne utrzymanie bez niczyjego wsparcia.

Teraz zaś wcale nie tak łatwo jest znaleźć studenta, który otwarcie zadeklaruje, że w związku z podjętą ścieżką edukacji nie para się żadną pracą, aby móc w pełni skupić się na zdobywaniu wiedzy.

I choć działanie na dwa fronty stanowi niemałe wyzwanie, są sposoby, by przetrwać i nie stać się wrakiem człowieka po kilku miesiącach. Ponadto potencjalne korzyści z takiego trybu życia tworzą dobrą podporę motywacyjną, natomiast przybywające nowe oferty pracy skierowane przede wszystkim do studentów również zdają się działać na plus.

A jakie są te profity?

Na pewno praktyka. Przyszli pracodawcy z pewnością nie omieszkają rzucić okiem na zdobyte doświadczenie czy to przed, czy to w trakcie, czy już po studiach. Nie każdy kierunek gwarantuje pracę w zawodzie, więc mimo wszystko warto pomyśleć o tym, aby otworzyć sobie dodatkowe możliwości rozwoju na przyszłość, zwłaszcza w czasie, kiedy – u wielu osób – część kosztów utrzymania pokrywają rodzice.

Do tego dochodzą umiejętności, których nie zdobędzie się podczas chodzenia na zajęcia. Dotyczy to przede wszystkim zdolności interpersonalnych; trudno od nich uciec w przypadku pracy z ludźmi, a przecież nie można po prostu powiedzieć, że się tego „nie umie”. Praktyka czyni mistrza, zaś najlepiej ćwiczy się w miejscu pracy.

Poza tym – czego by nie mówić – ciężka praca popłaca. Otrzymane pieniądze można w mniejszym lub większym przypływie szaleństwa przepuścić na własne zachcianki. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten student, który nie chciałby od czasu do czasu finansowo zaszaleć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *